- Kim jesteście? I co do jasnej cholery robicie w naszym pokoju?! I jak wy... - pytała, gestykulując przy tym zawzięcie Becky. Alice odsunęła się od niej, bojąc się, że oberwie. - Jak wy się tu dostaliście? Pojawiliście się tutaj znikąd...
- Nie znikąd... Z przyszłości. - Zaśmiała się dziewczyna.
- Z przyszłości? - wyszeptała Alice. Nikt jej nie odpowiedział. Coś mnie tknęło. Po co mieliby przenosić się w przeszłość?
Wzrok nowoprzybyłych utkwiony był w pudełku, o które przed chwilą się kłóciłyśmy.
- Nie otwierałyście go, mam nadzieję? - zapytał chłopak, dziwnie znanym mi głosem.
- Nie otwierałyśmy. Właśnie o to się kłóciłyśmy.
- To dobrze! - Odetchnął z ulgą. - Macie go nawet nie tykać! - ostrzegł. - Ono jest bardzo niebezpieczne! Wampiry wysłały wam to, by was zniszczyć. Dowiedziałybyście się dopiero za kilka lat...
- Kim wy jesteście i skąd mamy mieć pewność, że mówicie prawdę i że chcecie nam pomóc, a nie zaszkodzić? - zapytałam.
- A... Prue - zmieszał się. Wydawało mi się, że chciał do mnie powiedzieć jakoś inaczej. - Jak zwykle podejrzliwa. - Zaśmiał się nerwowo. - Nazywam się Shane i jesteśmy w przyszłości... Jakby to... jesteśmy dobrymi znajomymi. To jest Chloe. Moja dziewczyna i również wasza znajoma - wyjaśniał to wszystko jakoś niepewnie. Plątał się i zacinał, ale w końcu skończył przemawiać. - Chcesz dowodów na to, że nie jesteśmy waszymi wrogami? Proszę, Chloe, pokaż jej - zwrócił się do dziewczyny.
Chloe ściągnęła rękawiczkę z dłoni i skierowała rękę ku Becky. Ta niepewnie pochyliła się do przodu, by widzieć, co chce jej pokazać ciemnooka. Ja i Alice również podeszłyśmy bliżej. Naszym oczom ukazał się pierścień. Taki sam, jaki miała moja przyjaciółka na palcu.
- Becky z przyszłości dała nam ten pierścień. Znaczy dała go bardziej Chloe niż mnie. Pomyślała, że może nam uwierzycie, gdy zobaczycie coś znajomego.
Prychnęłam.
- I to ma nas niby przekonać do tego, że nie jesteście naszymi wrogami? Ja nadal wam nie wierzę.- Becky wglądała tak, jakby już przeciągnęli ją na swoją stronę. Alice nad czymś bardzo mocno się zastanawiała.
Chłopak, nic nie mówiąc, zmienił się w wilka, ściągając wcześniej w błyskawicznym tempie swoje ubrania. Był tak strasznie podobny do... Do kogo? Nie byłam pewna. Jednak to mnie w jakiś sposób trochę przekonało.
- Ok. Może i jesteście naszymi sprzymierzeńcami, ale kto was przysyła i po co? - spytałam.
- Sami się wysłaliśmy za zgodą wielu naszych opiekunów. W naszej przyszłości wszyscy już wiedzą o Wilkołakach i Wampirach i nie jest za dobrze. Wampiry wygrywają każdą z walk, ponieważ my uważamy, by nie rzucać się w oczy. Mamy wam pomóc pokonać Wampiry i uratować naszą przyszłość - wyjaśnił Shane. Chloe chrząknęła. - Dobra, nie wszystkie Wampy muszą zginąć - mruknął pod nosem.
- Jak to nie wszystkie? - zdziwiła się Becky.
- Normalnie. Niektóre staną po naszej stronie. - Chloe zaczęła tłumaczyć. Shane chrząknął ostrzegawczo. Dziewczyna zamilkła i nie powiedziała niczego więcej.
- Co wy tacy tajemniczy? - zainteresowała się Alice.
- Nie możemy wam wszystkiego powiedzieć. Gdybyśmy wszystko wyjawili, nasza przyszłość za bardzo by się zmieniła. Kto wie... Może byśmy z Chloe się nie urodzili... - Ostatnie zdanie wymruczał pod nosem, jednak ja i tak je usłyszałam.
- Z którego roku przybywacie? - zaciekawiłam się.
- To nie jest w tym momencie ważne - uciął szybko Shane.
- A jednak chcę wiedzieć! - oświadczyłam stanowczo.
- Ale nie ma takiej potrzeby! - zawołał.
Poczułam od niego zdenerwowanie. Nie wiedział, co robić. Ukrywał dużo więcej niż to, co musiał...
Z moich badań wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu. Dzwonił Chris. Zdziwiona odebrałam.
- Co się dzieje? - spytał prosto z mostu.
- Co? - spytałam zdekoncentrowana.
- Czuję, że coś jest nie tak - wyjaśnił.
- Jak ty... - zaczęłam, ale mi przerwał.
- Mam przyjść?
- Ech, nie wiem, czy to dobry pomysł...
- Daj mi chwilę. - Znów mi przerwał i rozłączył się.
Zdążyłam schować telefon i odwrócić głowę w stronę Chloe i Shane'a. Potem usłyszałam ciche pukanie w szybę. Spojrzałam w tamtym kierunku. Za oknem kucał na parapecie Chris. Miał mroczną minę, mrużył oczy. Szybko otworzyłam okno i wpuściłam go do środka. Stanął obok mnie i rozejrzał się dookoła.
- Kim oni są? - spytał, spoglądając na gości.
- Shane i Chloe, z przyszłości - przedstawiłam ich.
Chris zdziwił się jeszcze bardziej. Wpatrywał się w chłopaka z niedowierzaniem.
- Z jak dalekiej przyszłości przybywacie? - zapytał.
- Nie musicie tego wiedzieć! - zirytował się chłopak.
Pokazałam Chrisowi w myślach, co stało się przed jego przyjściem. Był zdezorientowany. Pewnie tak jak ja myślał, że są wrogami. Spojrzałam na Shane'a. Ten uśmiechał się pocieszająco do Chloe. Było w nim coś strasznie znajomego....
- Ta, ja też to zauważyłem - szepnął mi do ucha Chris.
- Jesteście razem? - spytał Shane. Nie był zdziwiony, raczej szczęśliwy. Pokiwałam lekko głową.
- Jak chcecie nam pomóc? - zwrócił się Chris do Shane'a.
- W niedalekiej przyszłości wydarzy się coś... I mamy nadzieję to coś powstrzymać. Lecz uprzedzam, nie możemy powiedzieć, co to jest. Sami do końca nie wiemy, kiedy to nastąpi - wyjaśnił Shane.
- A jak zamierzacie to zrobić?
- Chcemy powstrzymać was przed dokonaniem złej decyzji, która powinna zmienić naszą przyszłość. I musicie wiedzieć, że nikt nie może zorientować się, kim tak naprawdę jesteśmy.
- Dobra. Ty będziesz moim jakimś dalekim kuzynem. Tak szybko się nie połapią, bo jak może zauważyliście, jesteś do mnie podobny... Chloe będzie twoją dziewczyną, tego nie będziemy zmieniać. Teraz tylko wystarczy powiedzieć o tym Starkowi. Prue?
- Tak? - zdziwiłam się, że chce coś ode mnie.
- Pójdziesz z nimi do dyrektora.
- Ja? - zapytałam zdezorientowana.
- Tak ty - rzucił szybko.- Ja idę naradzić się z Damienem.
Podszedł do okna, przeszedł przez nie i zniknął na dworze.
- No dobra... Chodźcie do Starka. I módlcie się, by nam uwierzył.
- Myślisz, że nam się uda? - zapytała Becky.
- Miejmy nadzieję - mruknęłam.
Wyszliśmy całą piątką z pokoju i poszliśmy do dyrektora. Byłam cała zestresowana. Czy dam radę?
~~ Shane ~~
- To dobrze, że Stark nam uwierzył. Będziemy mogli zająć się swoimi sprawami - powiedziała Chloe.
Siedzieli sami w salonie w internacie dziewcząt. Reszta miała "naradę" związaną z ich przybyciem. Siedzieli jak najdalej od nich.
- Dziwne jest patrzeć na nich, gdy są tak młodzi - westchnął Shane. - To krępujące, gdy patrzę, jak oni się obejmują czy całują. - Skinął głową w stronę Prue i Chrisa. - I jeszcze to przełażenie przez okno. Ciekawe, ile razy tak robi, gdy Prue jest sama w pokoju... - Zamyślił się.
- Och, jesteś nienormalny. - Szturchnęła go Chloe. - To ich sprawa, a ty nie powinieneś się do tego wtrącać. Pamiętaj, że nie mogą się dowiedzieć, kim jesteśmy naprawdę.
- Wiem, wiem. Tak tylko myślę, czy....
- Przestań!
- Dobra. Ciekawe, czy Becky już poznała Filipa. To by wszystko ułatwiło...
- Co by ułatwiło? - zdziwiła się Chloe.
- On jest taki jak ty... - zaczął, lecz dziewczyna mu przerwała trzepnięciem w ramię.
- Mówiłam, żebyś mi tego nie wypominał! - zawołała.
- Dobra, dobra. Tylko nie krzycz - syknął.
- Przepraszam, ale obiecałeś...
- Pamiętam. - Uśmiechnął się skruszony.
- Mam pytanie....
- Strzelaj. - Uśmiechnął się zachęcająco.
- No, bo... Powiedziałeś... Powiedziałeś Prue, że jesteśmy razem... Czemu?
- Tak było chyba najłatwiej... - zawahał się. Zdziwiła go tym pytaniem. Już od dłuższego czasu mieli się ku sobie. "Może uda mi się z nią pogadać o naszych uczuciach właśnie tutaj?" pomyślał - Chyba nie masz mi tego za złe? Bo jeśli tak to... Przepraszam. - Spojrzał jej w oczy. Ta spuściła wzrok. Bardzo go lubiła i znała od małego, ale od niedawna jego spojrzenie, nie wiedzieć czemu, zaczęło ją peszyć.
- Nie mam ci tego za złe. Po prostu się zdziwiłam, że to powiedziałeś i chciałam się dowiedzieć, dlaczego to zrobiłeś.
- Sam nie wiem... Przepraszam.
Dziewczyna zaśmiała się nieco sztucznie.
- Nie wygłupiaj się. Nie masz za co przepraszać. Zrobiłeś wszystko, żeby się nie dowiedzieli, kim jesteśmy. Bo gdyby się dowiedzieli, to byłoby grubo...
- A więc jednak coś więcej ukrywacie - powiedziała Alice. Nie zauważyli, kiedy podeszła. - Powiecie mi? Nie pisnę ani słówka. Po prostu gdybyście mi powiedzieli, może byłoby wam łatwiej.
Shane i Chloe spojrzeli na siebie. Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- W sumie możemy Cio... znaczy Ci - zmieszał się Shane - opowiedzieć. A więc słuchaj....
I zaczął opowiadać, a im dłużej mówił, tym Alice coraz bardziej nie mogła uwierzyć w to, co słyszy.
- I dlatego nikt nie może się dowiedzieć o nas prawdy. To zrujnowałoby całą przyszłość - podsumowała Chloe.
- O rany... - wyszeptała tylko Alice.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Elo! i jest 29. :) jak wam się podoba? Jak myślicie kim są Shane i Chloe, co ukrywają? - Marchewa nie odzywaj się. ;p
Wielkie łał!!! Nie spodziewałam się tylu wejść, jestem pod wrażeniem i dziękuję. ;*
Rosemarie dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że komuś moje wypociny się podobają :)
Nowi bohaterowie w zakładce "Pozostali bohaterowie".
Wielkie łał!!! Nie spodziewałam się tylu wejść, jestem pod wrażeniem i dziękuję. ;*
Rosemarie dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że komuś moje wypociny się podobają :)
Nowi bohaterowie w zakładce "Pozostali bohaterowie".
To chyba tyle. ;*